Uncategorized

Jak to się zaczęło??

Pięć a może już sześć lat temu zdecydowałam, że duszę się i nie chcę więcej pracować w Banku. Potrzebuję zmiany! Byłam przez te wszystkie lata w miejscu gdzie kompletnie nie pasowałam choć pozornie wydawało się, że pasuję. Radziłam sobie nieźle. Nawet studia ukończyłam rozwijając swoje bankowe kompetencje zawodowe, w które wcisnęłam się jak kwadrat w koło na siłę wmawiając sobie, że mi wygodnie. I Jak to w pracy bywają lepsze i gorsze okresy. Poznałam smak awansu i smak porażki. Musiało się przewrócić moje psedo-szczęscie zawodowe. Dlaczego? Bo było budowane na kłamstwie. Chodziłam jak w dziurawej sukience od drogiego projektanta. I co z tego, że piękna i bogata skoro na plecach miała wydartą dziurę a przykryta była drogą marynarką.

Zupełnie książkowo po powrocie z urlopu macierzyńskiego moje zadowolenie z pracy sukcesywnie spadało. M.in przyczynił się do tego mój bezpośredni przełożony. Skutecznie zatruł mi życie zawodowe i zniechęcił do pracy bankowej. Tu powstaje moje doświadczenie z mobbingiem. Wyrządził mi tym pozornie wielką przysługę. Bo przyciśnięta do muru w głębokim kryzysie zawodowym, rozpoczęłam poszukiwania. Czegoś co było bliskie memu sercu. A przez te wszystkie lata pracy w banku nauczyłam się wielu rzeczy technicznych w tym przedsiębiorczości, samodzielności, pracy w różnych programach i aplikacjach, rozwoju osobistego, warsztatu i trenerstwa. Przeszłam wiele różnych szkoleń, wielu ludzi poznałam. Tego się nie da opisać z jakim bagażem doświadczeń stamtąd poszłam. Prawdziwa szkoła życia. Mało która organizacja obfituje w wielość tego typu doświadczeń. Dziś jestem za to wdzięczna. I za Jonn Powell SJ powtarzam, że w ubraniu kryzysu często czai się nowe piękniejsze życie i rozwój. Jest trudno, nieraz bardzo trudno ale idzie nowe, i to wypełnia nasze życie sensem a jeśli do tego procesu zaprosimy Ducha św. sukces murowany 🙂

No i nastąpił proces mojej kolejnej ale najbardziej diametralnej zmiany zawodowej. To był długi proces. I tak naprawdę dalej trwa. I to jest piękne i trudne jednocześnie. Najpierw decyzja! Chcę być Trenerem kompetencji miękkich. Chcę pomagać ludziom. Chcę pracować z ludźmi. Chcę dzielić się doświadczeniem. Chcę pracować z rozwojem osobistym. Więc najpierw nastąpił proces zdobywania nowych kwalifikacji zawodowych, bo doświadczenie już miałam. Następnie ich poszerzania, by warsztat mógł być bogatszy i ciekawszy, by odpowiadać na szerokie potrzeby ludzi. Szukanie pracy początkowo bez efektów. Potem ciąża. Drugie dziecko. Dalej dokształcanie się i poszukiwanie pojedynczych zleceń. Budowanie profilu i marki. Ciągła konsekwentna praca małymi krokami. Wypełnianie powołania żony i mamy. I to ciągłe pragnienie serca wyjścia do rodzin i do małżeństw. I wreszcie praca charytatywna w Bazylice św. Antoniego

I Tu! Z tej pracy jest ten owoc! Narodził się pomysł o Fundacji!!

Dlaczego? Bo Zajęcia z Asertywności to porządny warsztat, który pomaga ludziom poprawić jakość życia. Potrzebny każdemu. Warsztat małżeński to konkretny program i konkretne narzędzia stawiający w centrum relację i miłość małżeńską. To ważny i potrzebny warsztat każdemu małżeństwu staremu i młodemu. I słyszałam nieustannie od ludzi to samo. Fajne i potrzebne ale drogie! Koleżanka mi kiedyś powiedziała: no Monika ale to przecież produkt luksusowy, nie dla każdego. No niestety!! Ja uważam odwrotnie! Wprost odwrotnie. Dla każdego bez względu na to co robisz i kim jesteś. Dla starego, średniego i młodego 🙂

Kiedyś jedna z uczestniczek warsztatów z Asertywności w Bazylice kończąc je powiedziała ze łzami w oczach

„Gdybym ja wiedziała o tych rzeczach wcześniej, gdybym skończyła taki kurs z 10 lat temu całkiem możliwe, że moje małżeństwo, by się nie rozleciało a mój syn nie miałby dziś kłopotów z nałogami

Uczestniczka zajęć Sięgnij po Asertywność prowadzonych w Bazylice św Antoniego w Rybniku

I to jest prawdziwe świadectwo a nie moja ambicja. Świadectwo o tym, że potrzeba jest i trzeba do niej dążyć by ja realizować.

I tak w odpowiedzi na te potrzeby wiele rozważając na modlitwie. powstała ta Fundacja

Ciągle realizowałam plany, które wpadały mi do głowy ale nie przynosiły one oczekiwanych efektów. W chwili kolejnej frustracji wołam do Boga ponownie co mam robić? I żeby w końcu był konkretny. Żebym zrozumiała. Takie warunki mu postawiłam 🙂 Potem otworzyłam Pismo św. i tak właśnie przeczytałam w Księdze Koheleta „lepsza garść odpoczynku niż dwie garści pogoni za wiatrem”. Oh! Jakież było moje zdziwienie kiedy to przeczytałam. Pan Bóg ma poczucie humoru ale i niezwykła jest Jego mądrość. Z dużym opóźnieniem to zdanie zrozumiałam i w sercu zapisałam. Powoli z czasem, bo Pan Bóg nierychliwy jest, i poczekał kiedy puszczę swoją zaborczość i oddam mu stery. Żebym mogła to uczynić przygotował mi kilka lekcji życia, które potrzebowałam odrobić i postawił mi ludzi na drodze, podrzucił pomysły i rozwiązania. I dlatego Fundacja! Fundacja Światło konkretnie. Żeby to co robię było dla wszystkich. I NIE JA SAMA!! Jest nas już więcej!! I ja i Maciek i Renata i Ania i Karolina nasz radca prawny. Wszyscy pracujemy na to dzieło byśmy mogli pomagać wszystkim naszym podopiecznym. Byście wszyscy mogli się rozwijać bez względu na zasób portfela.

Dziś mogę powiedzieć uczciwie, że dzięki Bogu i mojemu Mężowi, mojej rodzinie i ludziom, których Pan Bóg postawił na mojej drodze ale i też dzięki mojej determinacji i konsekwencji, którą uważam za łaskę od Pana, robię to czego pragnęłam. Bóg oddał mi to, co gdzieś kiedyś utraciłam z własnej woli. Warto więc poszukiwać Kim jesteśmy i po co jesteśmy. Teraz mam 35 lat, troje dzieci dwoje małych tu przy mnie, jednego Aniołka w Niebie Agnieszkę. Kiedy byłam jeszcze nią w ciąży a nie znałam płci – lekarz coś sugerował, że będzie to kolejny chłopiec – nie wierzyłam mu. Jakoś czułam, że to będzie dziewczynka. Jednego razu wysiadając z samochodu na parkingu Bazyliki św. Antoniego leciałam załatwić jakieś sprawy fundacji związane z jej rejestracją. I pomyślałam wtedy, przydałaby się dziewczynka, kobiece serce, kiedyś jakby chciała, mogłaby się zaopiekować Fundacją. Co myślisz o tym Panie Boże? No nie przyszła mi wtedy myśl, że będzie orędowała z samego Nieba. I tym oto sposobem mamy prawdziwego patrona Naszą Agę, Naszego Aniołka tam w Niebie. Tu na ziemi Mam kochającego, budującego i wspierającego męża. To dzięki Niemu wspólnie uruchomiliśmy tę Fundację. Mam rodzinę, dom, zespół i pracę, którą realizuję z pasją i głowę pełną pomysłów. A Pomysł o Fundacji i cały projekt powstawał w mojej głowie ponad rok czasu. Nieustannie z mężem konsultowałam proces powstawania tego projektu i on pomagał mi go udoskonalać. I tak w współpracy przede wszystkim z Bogiem i moim Mężem udało się go zrealizować. I tak Bóg pobłogosławił kiedy weszły sprawy na Jego tory. I tak niemożliwe stało się możliwe. I jesteśmy i działamy i pomagamy i wspieramy i kształcimy.

Po prostu realizujemy Misje i Cele Fundacji. Z serca do serca. Bo każdy człowiek jest dla Nas ważny. Każda Rodzina. Nie pomagamy się rozwodzić! Pomagamy budować i kiedy to konieczne odbudowywać relacje rodzinne i małżeńskie.

Zapraszamy do współpracy do obserwowania Nas tu na Blogu i już niedługo na FB. I zachęcamy ludzi dobrej woli, którzy mają zaplecze do pomocy materialnej. Każda złotówka to dla nas dużo i zwiększa szanse na realizację powstałych tu projektów. Szukamy fotografów, którzy np w zamian za uczestnictwo w zajęciach zrobią kilka zdjęć jako darowizna dla Fundacji na cele marketingowe. Mamy już wiele ale jeszcze wiele brakuje.

Powierzamy się Matce Bożej i naszej Agnieszce w opiekę Bogu dobremu i Jedynemu za przewodnika i Wam w modlitwę a za każdy dar materialny dziękujemy. Na ten temat więcej info w zakładce darowizna lub osobiście pod numerem telefonu czy w drodze mailowej. Jeśli możesz Wesprzyj Nas!

Błogosławionego dnia i z Bogiem

2 komentarze

  • Hania

    Życzę wielu łask i sil. To co robisz i robicie jest piękne! Uważam, że warsztaty z asertywności, były jedna z lepszych inwestycji szkoleniowych w zeszłym roku. Kilka osób namawiałam też na warsztaty małżeńskie, bo uważam, że warto, zawsze warto prowadzić dialog i próbować zrozumieć druga osobę. Cieszę się, że mimo trudów wytrwale dazylas do tego miejsca. Z czystym sercem polecam Monikę i jej rzetelnie i z pasją prowadzone warsztaty. Polecam jako psycholog i człowiek.

    • swiatlo

      Bardzo dziękuję w imieniu Fundacji za te piękne i prawdziwe słowa. Ciebie i Twoją Rodzinę również niech Dobry Bóg prowadzi i błogosławi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *